Wspomnienie

Wspomnienie
To byl kolejny samotny wieczór. Nic sie nie dzialo. Nie bylo sensu wychodzic z domu, bo lalo. Siedzial tak, popijajac kolejne piwo i przegladajac foldery ze starymi zdjeciami. W pewnym momencie natrafil na jedno, które przywiodlo usmiech na jego usta. Bylo niezbyt udane, lekko poruszone i robione przy kiepskim swietle. Jednak dla niego bylo przepelnione emocjami.
“Kiedy to bylo?” pomyslal “Bedzie ze trzy albo cztery lata.”
Wrócil pamiecia do tamtej nocy.
Znali sie od wczoraj osobiscie. Wczesniej pisali ze soba tylko kilka dni. Przyjechal do niej, bo miala jeden ze swoich ataków depresji a on sie martwil. Po pracy kupil chleb, jakas czekolade i wsiadl w taksówke. Nie pamietal dokladnego adresu, ale to nie bylo problemem.
Przywitala go w drzwiach poirytowana lecz tez nieco zdziwiona, ze sie nia przejal. Wszedl, przekazal zakupy i zapytal, czy moze skorzystac z prysznica.
Gdy skonczyl zorientowal sie, ze wlasciwie nie ma sie w co przebrac. Jego ubranie bylo przepocone, reczniki byly za male, by sie nimi okrecic. Zlapal wiec jej szlafrok. Gdy sie pokazal, nie mogla przestac sie smiac. Wygladal komicznie w rózowym szlafroku na 156cm.
Siedzial tak na lózku pilnujac, by zakryc przed nia nabrzmialego kutasa. Sytuacja go krecila. Szczególnie, ze ona miala na sobie tylko za duza koszulke.
– Móglbys przestac sie wydurniac. Wygladasz jak debil. Sciagnij to. – rzucila, nie odwracajac sie od komputera.
– Chetnie, ale nie mam sie w co przebrac.
– A czy mi to przeszkadza? Sam chciales tu przylezc, wiec sie teraz mecz. Poza tym myslalam, ze masz zamiar poprawic mi humor a nie siedziec na moim lózku i udawac idiote.
Nie zrozumial. A wlasciwie nie mógl uwierzyc, ze ktos moze byc tak bezposredni.
Podszedl do niej i pocalowal. Szlafrok sam spadl. Pchnela go na lózko i zaczela robic mu loda. Jeknal z rozkoszy. Zlapal ja za wlosy i docisnal do siebie. Pchal ja w usta, a ona tylko patrzyla na niego.
W koncu miala dosc.
– Zerznij mnie w koncu, osle! – po tych slowach polozyla sie na lózku.
Nie czekal. Wsunal sie w nia i poruszal sie coraz szybciej. Wiercila sie i wyrywala z tym swoim usmieszkiem na ustach. Kopnela go w ramiona, az sie odsunal.
– Co ty robisz?
– Pieprze cie. Sama przeciez chcialas…
– To?! Tak to mnie uspisz. Mówilam, ze lubie ostro. A to jest gówno. Zwal sobie a potem wyp… – nie dokonczyla. Jego dlon jakims cudem ominela dzielaca ich odleglosc i znalazla sie na jej twarzy. Slad zostal do rana.
Chwycil ja jedna reka za gardlo a d**ga szarpnal za kolczyk w sutku.
– To rozumiem. – wychrypiala – Ale zlap inaczej… Tak lepiej. A teraz przypomnij sobie, co ci mówilam. O tym, jak sama sie zabawiam. Wiesz o co mi chodzi? To sie ucz, cwoku. Nacisnij mocniej i w koncu zrób ze mnie swoja szmate.
Przydusil. Byl ostro nakrecony i wkurzony. Zdzielil ja jeszcze raz w twarz, pociagnal za kolczyk. Potem za d**gi. Spojrzal jej w oczy ze zlosliwym usmiechem i nagle zobaczyl strach i fascynacje.
– Ty dziwko… – wysyczal przez zeby.
Przestal sie przejmowac. Odwrócil ja na brzuch, ustawil na kolana, zlapal za kark i wcisnal jej glowe w poduszke, po czym wsadzil kutasa w jej tylek.
Jeknela, ale nie protestowala. Pieprzyl ja z calych sil.
– Jak szmate, tak? – wysyczal. Kopniakiem poslal ja na poduszki, doskoczyl do jej twarzy, wsadzil fiuta prosto w jej gardlo i eksplodowal.
Polknela wszystko, wylizala go i rzucila sie na lózko.
– Jeszcze ci troche brakuje wprawy, waniliowy chlopcze. Ale nie bylo zle. Do rana zalapiesz.
Otrzasnal sie ze wspomnien. Tak. To byly najlepsze dwa tygodnie nauki, jakie pamietal.
“Ciekawe, co by teraz powiedziala…” – pomyslal, spogladajac na swoja kolekcje zabawek. “Pewnie i tak by mnie wyzwala od debili.” I rozesmial sie do siebie.

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir